Historia z życia przypadku.

Historia Jennifer

Na tym świecie utrzymuje mnie tylko grawitacja. Jedynymi przyjemnościami jest Stadnina konna, na którą mam coraz mniej czasu, muzyka i oczywiście dwójka mojego wspaniałego, młodszego rodzeństwa. Justin ma pięć lat, a Jazzy siedem. Moje aniołki. Nawet jak tata nas czasami woła, krzyczy JJJ, zabawne.
Wchodząc na temat rodziny. Moi rodzice, Adam i Klara Rose, oboje mają po trzydzieści pięć lat. Młodzi prawda? Mama urodziła mnie dzień przed swoimi dziewiętnastymi urodzinami. Wpadka, oboje powiedzieli mi to wprost. Do dzisiaj pamiętam słowa mojego dziadka od strony mamy- "To że się urodziłaś to zwykły przypadek. Teraz będziesz mieszkała z nami, ponieważ twoi rodzice byli bardzo nieodpowiedzialni, dlatego istniejesz. Nie możesz zepsuć mojej córce przyszłości.". Na koniec posłał mi szczery uśmiech. Miałam wtedy dziesięć lat, wiecie jak się poczułam...Do dzisiaj mnie to boli, tak cholernie, że ściska całe serce. Klara od kilku lat pracuje w jedynym z największych szpitali w Londynie, za to Adam pracuje na budowie. Nie zarabiają dużo, więc może dlatego nie jestem taka lubiona w szkole jak inni.
Mieszkamy w małym domku na obrzeżach Miasta. Korytarz, przez który wchodzi się prosto do salonu. Na prawo znajduje się kuchnia, za to na lewo Toaleta. Przez pokój można wejść do sypialni rodziców, gdzie swoje łóżka mają także Jus i Jazz. Ja swoje cztery ściany mam na strychu. Wchodzę do niego, przez otwór z drabiną, który znajduje się na środku korytarza. Moja sypialnia jest ciasna, mała, ale za to własna. Mimo łóżek młodych w sypialni rodziców, dzieciaki śpią zwykle ze mną, szczególnie Jazzy. Mówi, że przy mnie czuje się bezpieczniej.
Konno jeżdżę od małego szkraba. Od czasu kiedy pojechałam na ranczo mojego świętej pamięci Wujka Oskara. Zakochałam się w koniach od pierwszego wejrzenia. Teraz nie mam ani czasu, ani pieniędzy na ich utrzymanie, a obiecałam to Oskarowi. Jeżdżę tam raz na jakiś czas, bo wiem, że jego żona nie jest aż taka wredna, aby nie karmić zwierząt, mimo tego że jej nie lubię.
Moje szkole życie to koszmar. Jestem odludkiem. Nikt ze mną nie gada, bo boją się jak na to zareaguje Zayn Malik - Prawdziwy pogromca szkoły. Przerwy spędzam zazwyczaj w bibliotece, lub szkolnej toalecie.
Moje domowe życie, to praca gosposi i niańki na pełen etat. Rodzice mają to gdzieś, że zawalam noce nauką, bo w dzień muszę sprzątać, gotować, prać i zajmować się dziećmi.
Moim jedynym przyjacielem jest mój kotek, który nie ma jakiegoś szczególnego imienia.
Fajne mam życie, prawda? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz